TJW

Wieści z teatru

  • Zaproszono nas na

    festiwal do Kanady !

    Pomóżcie nam kupić bilety

    lotnicze !

    Darowizna mile widziana !

    Dziękujemy !

     

Z pamięci
TJW TJW
TJW | Z pamięci

Spektakl "Z pamięci" Teatru Jednego Wiersza jest jedną z najbardziej charakterystycznych dla tego teatru prezentacji. Jakie cechy charakteryzują ten teatr? Co wyznacza jego indywidualność? Na pewno jest to poetyckość - poetyckość w formie i treści. Próby uchwycenia rzeczywistości "w świetle błyskawicy", bez względu na to czy materiałem wyjściowym do pracy był tekst poetycki /"O Janku "/ czy dramatyczny /"Faust"/, obraz czy własne przemyślenia członków tego teatru . /'Pustka", "Klaps", "Z pamięci"/. Tych ostatnich jest coraz więcej, coraz częściej spektakle tego teatru to spektakle autorskie. Teatr chętnie posługuje się symbolem, sięga do archetypów, używa metafor rozumianych jako nie ilustracyjny znak teatralny, "sztandarowo" zrywa z fabułą, nadając swym spektaklom wielopoziomową strukturę, pełną obrazów, znaczeń o niesamowitej kondensacji.

Na pewno można go umieścić w nurcie tzw. teatru otwartego, jeżeli przyjmiemy, że otwartość to gotowość do sięgania z różnych źródeł. Próbując określić istotę tego teatru nie wahałabym się użyć słowa "egzystencjalny". Niewielki procent ludzi /i teatrów/ decyduje się na zgłębianie tego "czym są w obliczu nieskończoności", na poszukiwanie prawdy bycia. Samotny, ciągle szukający "zadomowienia" człowiek stale napotyka doświadczenie "rozpadu" dawnych form współżycia ludzkiego, szukając pewności i spokoju, poszukując trwałego oparcia, bezpiecznej przystani - nigdy nie przestaje być "w drodze". Żyć życiem, które tylko muska powierzchnię czy odważyć się na wędrówkę w głąb siebie, to pytanie członków tego teatru. Dać się zamknąć w sfunkcjonalizowanym świecie czy przyjąć odpowiedzialność za własny wybór, także wybór drogi artystycznej?

Spektakl "Z pamięci" rozpoczyna się w ciemności, wypełnionej tylko dźwiękiem spadających kropel .Pozwala to widzowi wyostrzyć, wyczulić swoje spostrzeganie i swoją wrażliwość. Ciemność ta znaczona upływem spadających kropel, mijającego czasu, kojarzy mi się z początkiem, ale także z końcem poznania. Powolne otwieranie wysokich wrót tworzy poszerzającą się szczelinę, przez która wpada światło. Odbija się ono w wodzie na podłodze, migoce na suficie, błyska na folii, którą obite są wrota tworząc ruchliwa przestrzeń. Na podłodze ograniczona jest ona podwyższonym prostokątem tworzącym swoistą przestrzeń gry.

W spektaklu bierze udział 6 aktorów, ubranych w czarne stroje, którzy poza prostokątem gry pozbawieni są indywidualności. Trójka aktorów wchodzi w wyznaczony obszar sceny. Ich twarze czasami pojawiają się w smudze światła, stają się coraz wyraźniejsze, ich znaki w naszą, czyli widzów stronę stają się coraz bardziej czytelne, możemy śledzić pojawiające się na ich twarzach emocje, działanie staje się coraz bardziej ekspresyjne, atmosfera zagęszcza się. Krzyk. Zwolnienie, postacie poruszają się w przód i tył, na krawędzi sceny wyciągają na przemian ręce w bok, pragnąc złapać coś, kogoś. Jednak fakt iż poruszają się w różnym rytmie skazuje te próby na niepowodzenie. Żadna z postaci nie patrzy na innych, ich wzrok wbity jest w przestrzeń na wprost, próby ponawiane są coraz bardziej rozpaczliwie, rośnie napięcie. Na scenie pojawiają się następne postacie. Wkracza mężczyzna z krzesłem i miską, odwrócony do widzów plecami, zajęty swoim działaniem, słychać tylko brzęk łyżki o miskę. Tworzy on własny świat, odgradzając się od innych. I wreszcie pierwszy kontakt pomiędzy postaciami, jest to atak na mężczyznę z miską, gwałtowny. Inna postać uderza go wielką, czerwoną mokrą płachtą. Mocniej i mocniej, światło przygasa. W ciemności słyszymy jeszcze uderzenia płachty. Zwolnienie, powolny zrytmizowany ruch postaci. Pojawia się postać z walizką. Powoli stawia ją na ziemi. Mężczyzna przechodzi na lewą część sceny. Staje. Zgarbiony, samotny, napięty. Postać, która postawiła walizkę w geście rozpaczy przytula się do mężczyzny. Ten sztywnieje, zamyka się jeszcze bardziej w swoim smutku czy rezygnacji, postać osuwa się na podłogę. Samotność. Kolejna próba kontaktu zawiodła. Mężczyzna bierze walizkę i odchodzi zgarbiony. W obszar prostokąta sceny wchodzą kolejno postacie. Ich ruch jest bardzo wolny. Idą w tym samym wolnym tempie, wykonując te same ruchy. Przechodzą w poprzek sceny. Trwa to długo i tworzy niesamowity, magiczny nastrój, podkreślany muzyką. Światło przygasa, kiedy się powoli rozjaśnia widzimy na środku sceny stojącą tyłem postać kobiety, dziewczyny w długich włosach, o nagich ramionach. Inna kobieta powoli obmywa ją, pełna delikatności i czułości. Dopiero po dłuższej chwili widzimy, że z ramion dziewczyny ścieka nie woda ale krew. Światło przygasa. Ostra muzyka. W przerywanych błyskach światła widzimy na podłodze kłąb postaci. Dziewczyna wiję się atakowana przez pozostałe postacie. Gwałt, ofiara? W końcu widzimy tylko ruch. Wyciszenie. Wyciemnienie. Powoli zamykają się wrota. Kończy się spektakl. Widzowie siedzą długą chwilę bez ruchu, bez oklasków, połączeni jakimś intymnym, refleksyjnym nastrojem. Są.

Spektakl ten, jak wiele innych spektakli tego teatru raczej pobudza do pytań i refleksji niż daje jakiekolwiek odpowiedzi. To teatr dla ludzi, którzy rozumieją fakt iż choć człowiek ciągle pożąda prawdy to często znajduje jedynie niepewność.

TJW