TJW

Wieści z teatru

  • Zaproszono nas na

    festiwal do Kanady !

    Pomóżcie nam kupić bilety

    lotnicze !

    Darowizna mile widziana !

    Dziękujemy !

     

Królestwo
TJW | Królestwo

Naszym Królestwem jest Teatr. Teatr jest w nas. Błaznach rzeczywistości. Błaznach, bo bardziej lub mniej świadomie kreujemy swój własny wizerunek wobec świata i ludzi, i wobec siebie. Gramy role, które bardzo często opanowują nas, przejmują nad nami kontrolę i już nie wiemy kim jesteśmy i po co. Wówczas potrzebujemy miejsca i czasu na przemianę duchową i cielesną. Takim miejscem jest rytuał słowa, ruchu, ciała, przestrzeni, światła, ciepła drugiego człowieka, jego zdezorientowanego spojrzenia, strachu, niepewności. Rytuał pamięci i zapominania, walki i uległości, szukania i oddawania się Bogu. Rytuał miejsca i czasu.

Rytuał więzi, czyli bezpośredniości również w tworzeniu, pracy, powstawaniu i stawaniu się prawdy, czyli nie mówienie prawdy tylko jej odkrywanie. Teatr jest miejscem “mówienia” tu i teraz i czasem odkrywania owej prawdy wyrażanej “kłamstwem”, jakakolwiek by ona była; twarda, brudna, niejasna, zła ale dobra i ciepła. Prawdy ludzkiej, związanej z jego egzystencją, z jego najgłębszymi często skrywanymi pokładami duszy. Do bólu, do śmierci. Miejscem pozbywania się masek narzuconych przez skostniałe błazeńskie przyzwyczajenia, wymiany zepsutej krwi - miejscem oczyszczenia.

Czy po to warto robić teatr? Czy nie ma innego sposobu, jak tylko do granic ostatecznych ściskane w gardle, w brzuchu emocje wykrzyczeć w erupcji uwolnionych napięć? Jest taka możliwość i szansa dla ludzi i dla teatru. Szansa, jeżeli nasza kulturowa (zachodnia) racjonalizacja nie pójdzie za daleko i moralizując będzie nam opowiadać za wszelką cenę tylko “ciekawe” historie. Jeżeli będziemy pamiętać o tajemnicy i metafizyce.

W “Królestwie” metafizyką i tajemnicą jest przemiana błazna w króla. Bo czyż Król nie jest nieświadomym błaznem a Błazen świadomym królem? Bo tylko błazen może w obrzędzie, w rytuale miejsca i czasu dokonać przemiany - odkrycia, że za kolejnymi perfekcyjnymi maskami, wcieleniami, sobowtórami może nie ma nic. To właśnie w Błazeństwie i w jego tajemniczej walce należy szukać szans. Bo tylko Błazen może zachować równowagę wobec drugiego błazna, wobec władzy, pieniądza i sexu, wobec egzystencji i Boga. Jego królestwo będzie wówczas w pełni otwarte, bez granic i zniewolenia kulturą i tradycją. Królestwo tolerancyjne, dopuszczające istnienie różnych języków i sposobów ich wypowiadania.

 Krzysztof Żyliński


Jarosław Skupień (Młodzieżowy Dom Kultury, Andrychów)
- Teatr Jednego Wiersza zafundował nam klimaty rodem z miasteczka Twin Peaks Davida Lyncha, doskonałą grę światłem, dopracowaną do najdrobniejszego szczegółu symulację psujących się żarówek, wizje mrocznych zakamarków naszych ciasnych klatek umysłu, nieustanne próby zaistnienia człowieka w świadomości innych, dążenie do pozostawienia po sobie śladu bytności na ziemi w ludzkich umysłach - a wszystko to podszyte rewelacyjnym podkładem muzycznym. To nie był teatr przypadkowy, każdy element scenografii, teatralne glissando, w którym akcja nieznacznie zmieniając się  przechodziła w kolejne obrazy bardzo płynnie. Rewelacyjnie zagrane sceny transu, opętania światem zewnętrznym. Wreszcie - zakończenie, pełne rozterki wewnętrznej i ukojenia, muzyka katarynki która okazała się żałobnym trenem - po prostu - rewelacja.


Leszek Mądzik (scenograf i reżyser, Katolicki Uniwersytet Lubelski)
- "Królestwo" dotknęło klimatu, nastroju, napięć i tajemnicy, które w teatrze dla mnie są najistotniejsze. Ta sztuka zajrzała nam do podświadomości.


Dariusz Kosiński (historyk dramatu, katedra dramatu na wydziale polonistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego)
- Dla mnie zdecydowanie najlepszą sztuką, którą pokazano w konkursie był spektakl "Królestwo" Teatru Jednego Wiesza. Był to jedyny spektakl o tak oryginalnej wizji scenicznej, tak konsekwentnie spójnej, z naprawdę dobrym aktorstwem. Sztuka ta była też najmniej skłonna do tego, co w ogóle jest wadą młodego, amatorskiego teatru, czyli jednoznaczności. Po obejrzeniu "Królestwa" przeżyłem coś, co w teatrze bardzo cenię - długą chwilę dochodzenia do siebie.

TJW