| Placebo, czyli technologia gestu |
|
motto: Bo tylko to co jest odnalezione i zapisane może być odtworzone i… niezapomniane. Są takie chwile, że wątpimy. Gubimy cel i mylimy drogę. Jesteśmy rozdarci pomiędzy zwierzęcą koniecznością i szukaniem sensu w ideach i marzeniach. Lekarstwem jest kultura i tradycja? Pozornie. W chwilach szczególnych okazuje się, że to tylko kulturowe placebo, że powtarzamy tylko wyuczone, puste gesty. A odkrywamy to kiedy uświadamiamy sobie, że nawet czułość może nie być bezinteresowna. Technologia gestu:
Placebo:Konflikt będzie rozgrywał się pomiędzy Szukaczem a Zapisywaczem, którzy będą zachwalać i przekonywać o wyższości swojego punktu widzenia: dla Szukacza to droga będzie najważniejsza a dla Zapisywacza oczywiście cel! Choćby wyznaczenie miejsca postoju, kierunku badania, określenie pierwszeństwa: - Wyznaczmy cel! Mówi jeden. - Nie! Musimy przejść tą drogę, cel ujawni się sam! Chce drugi. - Przecież wszystko już dawno zostało powiedziane, cel będzie zwieńczeniem, sumą naszych doświadczeń, wypadkową tradycji i kultury! - Bzdura! Doświadczenia zbieramy w wielkim wysiłku, w potykaniu się i podnoszeniu – musimy tylko zacisnąć pasa, szczęki, nastawić łokcie i do przodu…w drogę! A ile będzie narzekania na obolałe plecy, zmęczone nogi i zdrętwiałe palce. Na nieznośny ciężar i los, cokolwiek by to znaczyło. Ale i na przemoczone onuce, na suchość w gardle, czy spleśniałą kromkę chleba. Na konieczność i nieuchronność spotykania innych – A tak było dobrze w samotności! Po co mi to było! To ich spotkanie jest dużym zaskoczeniem, niemożliwym prawie do zdarzenia. Bardzo wyjątkowym. A jednak, stało się. Raz na milion. Kiedy natomiast objawi się Nosiciel Noszący Bezinteresowną Czułość, będzie łagodził te napięcia ale też będzie powodem konfliktów, bo przecież: - Czułość jest elementem drogi! Twierdzi pierwszy!- Ależ skąd, jest nagrodą czekającą na wytrwałych u celu! Wieszczy drugi! W końcu okaże się ich wyrzutem sumienia i katalizatorem przemian. Dla jednego strach i niepewność stanie się motorem do podjęcia jeszcze większego wysiłku w mozolnym i upartym dążeniu do… - Jestem silny, czuje, że dam radę! Dla drugiego okaże się egzystencjalną tragedią, która nie pozwoli na podjęcie żadnych więcej działań do czasu gdy zrozumie / - Świadomość celu jest cenniejsza niż mój ból! / jaką wielką cenę płacą oni i …Nosiciel. To On będzie nie tylko rozdarty pomiędzy nimi, ale też będzie zadawał sobie nieustannie pytania: - Dlaczego tak na mnie patrzą jakby zobaczyli mnie po raz pierwszy? Przecież znamy się ! Prawda? Czego ode mnie chcą? Co mnie tu trzyma? Co mogę im dać, żeby mnie pamiętali, żeby mnie chcieli, żeby zachować swoją godność i wolność?
W swojej zaskakującej obecności będzie podpowiadał i przypominał zapomniane ale i niechciane obrazy. Będzie wspomnienia kładł na ich drodze, przed zamglone oczy. Jak szkło pod bose stopy. A potem łagodził ból przepowiedniami i radosnymi wizjami przyszłości. Zabłysną im oczy w chwili kiedy połączą siły, kiedy zbudują Wielkiego Zimnonóżkowego Odtwarzacza, na chwilę w nim zjednoczeni, boleśnie przemienieni…pójdą dalej „szukać” i „zapisywać”. Mając w pamięci przyszłe spotkanie? Kiedy jednemu mówię: bądź sobą, uwierz, przecież wystarczy być… drugiemu słodzę jaki jest mądry, jaką ma wiedzę, jak jego inteligencja mnie poraża…nie to chciałem powiedzieć, przecież kłamię… jestem nikim, jestem podły, nie chce ich krzywdzić… czy muszę być dla jednego nadzieją, dla drugiego nagrodą? Zakąską i głównym daniem? Sługą i Panem? Posługaczem i szmatą równocześnie? Jestem…Bezinteresowną Czułością? Niejasne przeczucie nadziei? Ta niepewność sprawia, że Bezinteresowna Czułość jest ciężarem, brzemieniem i cierpieniem jednocześnie dla nas wszystkich. Krzysztof Żyliński |




